Z płótna do wnętrz – jak zaprosić do siebie kolory Vermeera?

Z płótna do wnętrz – jak zaprosić do siebie kolory Vermeera?

 

Johannes Vermeer van Delft (lub po prostu Vermeer) to, obok Rembrandta i Pietera Breugela, jedna z najważniejszych postaci holenderskiego malarstwa. Znany przede wszystkim ze scen rodzajowych ukazujących uroki i wady mieszczańskiego życia, w swoich obrazach zachwycał subtelną paletą kolorów, zręczną grą światła i cienia oraz wystudiowaną perspektywą. Te trzy elementy sprawiają, że dziś mówi się o nim jako o perfekcjoniście, mimo że o samym życiorysie malarza wiadomo w zasadzie bardzo niewiele.

 

Jeśli jednak jego nazwisko nic wam nie mówi, wszystko powinno być jasne, gdy rzucicie okiem na ten portret:


źródło: Wikimedia Commons

 

Słynna „Dziewczyna z perłą”, przez wielu nazywana również “holenderską Moną Lisą”, to bez wątpienia jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów na świecie, który wyszedł właśnie spod pędzla Vermeera.

 

Mistrzowski duet

 

No dobrze, ale dlaczego Vermeer pojawia się w tekście o wnętrzach? Wszystko za sprawą dwóch kolorów, które Holender uwielbiał kłaść na swoje płótna: głębokiej ultramaryny i subtelnej, ołowiowo-cynowej żółci. Estetyczny zmysł, z jakim malarz zestawiał ze sobą te dwa odcienie zdecydowanie wyróżnia dzieła Vermeera spośród innych XVII-wiecznych artystów. Oprócz chusty “Dziewczyny z perłą” widać je również choćby na drugim najbardziej znanym obrazie holenderskiego mistrza – “Mleczarce”:


źródło: Google Art Project

 

Nie chcemy jednak ścigać się z Vermeerem. Połączenie, które tak fascynuje na jego obrazach, we wnętrzach może się okazać dość ryzykowne. Właśnie dlatego każdej z vermeerowskich barw przyglądamy się osobno, szukając sposobu na przemycenie malarskich inspiracji do naszych czterech kątów.

 

Ultramaryna – nie tylko dla odważnych

 

Zacznijmy od bardziej wyrazistego z dwóch kolorów Vermeera, czyli ultramaryny. Do stosowania tak głębokiego odcienia niebieskiego we wnętrzach trzeba podchodzić dość ostrożnie – to w końcu kolor, który może łatwo zdominować pozostałe elementy aranżacyjnej układanki. Świetnie sprawdzi się przede wszystkim w szykownych i dystyngowanych stylach, takich jak glamour, mid-century modern czy zdobywający coraz większą popularność Dark Nordic.

 

W pomieszczeniach zdominowanych przez łagodne szarości, biel czy czarne akcenty, najbezpieczniej będzie postawić na wyraziste przełamanie, na przykład w postaci granatowej kanapy, fotela, krzeseł, czy jednej ze ścian. Jeśli nie brak nam odwagi, możemy pomalować na ten odcień nawet całe pomieszczenie – zwłaszcza wtedy, gdy w salonie mamy drewnianą podłogę. Ultramaryna stworzy eleganckie połączenie z takimi gatunkami, jak badi, jatoba czy orzech, ale nie możemy zapomnieć o białej listwie lub boazerii angielskiej, która optycznie oddali nieco od siebie dwa ciemne kolory.

Ultramaryna świetnie odnajdzie się również w rustykalnych kuchniach. Niebieski kredens, odcinające się od reszty aranżacji wzory na kafelkach czy zaznaczająca swoją obecność wyspa dodadzą aranżacji kuchni eleganckiego, nowoczesnego sznytu.

A co z sypialnią? Tutaj również możemy pomalować jedną ze ścian, ozdobić łóżko szykownym zagłówkiem lub sprawić sobie niebieską lnianą pościel.

 

Żółć, czyli przytulna nowoczesność

 

Z vermeerowską żółcią możemy sobie poczynać nieco odważniej niż z ultramaryną. Śmiało mogą z nią eksperymentować zwłaszcza miłośnicy nowoczesnych i skandynawskich wnętrz, choć dobrze wkomponuje się również w bardziej klasyczne aranżacje rustykalne i prowansalskie.

 

Zacznijmy od ścian. W salonie łagodna, stonowana żółć jako kolor wiodący odnajdzie się najlepiej w towarzystwie drewnianych paneli, szarych tapicerek i malowanej na biało cegły, tworząc pogodną i komfortową przestrzeń. Podobne wnętrze możemy stworzyć również w sypialni, gdzie nowoczesny charakter możemy dodatkowo podkreślić jasnym, miękkim dywanem i sześciennymi półkami.

Żółte tło to również dobry pomysł w kuchni zdominowanej przez drewno. Razem z białym blatem i szarymi akcentami stworzymy ciekawe połączenie klasyki z nowoczesnością. Żółć świetnie odnajdzie się także razem z białą zabudową i ciemnym, drewnianym blatem. Trzeba jednak pamiętać o dobrym nasłonecznieniu, dlatego takie aranżacje polecamy przede wszystkim w pomieszczeniach z zachodnią ekspozycją.

Jeśli żółte ściany to nie wasza bajka, subtelny odcień Vermeera możecie również zaprosić do siebie w postaci dodatków. Fotele, poduszki, plakaty lub wyrazisty stolik kawowy w tym kolorze skutecznie pomogą przełamać monotonię minimalistycznych wnętrz. Strzałem w dziesiątkę mogą się także okazać żółte zasłony – w połączeniu z ascetycznymi pomieszczeniami zdominowanymi przez biel i drewniane meble uzyskamy efekt jakby żywcem wyjęty z płótna holenderskiego mistrza.

 

 

Autorką wpisu gościnnego jest Katarzyna Lasocka, redaktorka bloga o wnętrzach i nieruchomościach Morizon.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *