Wśród Lasaków i Borowiaków.
Dla miłośników historii Osia i okolic mam dziś nie lada gratkę. Jest to opis miejscowości naszej gminy z 1929 roku autorstwa Sanisława Nowakowskiego.
(Listy z podróży).
Tleń, w lipcu 1929.
,,Modne” panny tlenią sobie włosy. Panowie wdychają tlen, kiedy im jest duszno.
ci co byli na wojnie, najlepiej o tem wiedzą. Bez tlenu ,,chorobny świat” obyć się
nie może. Co to jednak ma wspólnego z naszym Tleniem , miejscowością ukrytą w Borach Tucholskich, letniskiem wprost wymarzonem? Romantyczne położenie wśród lasów, kąpiele w Czarnej Wodzie (stara nazwa rzeki -Wda -poszła w zapomnienie, lud jej nie używa, tylko literaci), czyste powietrze, obok wygodnego połączenia kolejowego na szlaku Laskowice—Czersk, podnoszą wartość Tlenia, nie Tlenu.
Z nastaniem cywilizacji w ,,pomorskich borach” (bo tak na starych mapach te nieprzebyte knieje oznaczano) wyginęły wilki i niedźwiedzie, zniknęły bobry, które posiadały swe gniazda na Czarnej Wodzie i Brdzie, a coraz częstsze wybuchały pożary. Wciąż się coś ,,tliło” w lasach i borach. W czasie zwycięskiego pochodu armii Napoleona 1807 r. (trakt napoleoński prowadził przez Tleń do Osia, widziałem ślady) uciekające wojska pruskie podpaliły las w wielu miejscach. Spaliło się wtedy 78000 morgów lasu. W latach 1860—1890 było w Borach Tucholskich 310 pożarów Do najgroźniejszych należał pożar, który 30 sierpnia
1863 w ciągu kilku godzin zniszczył 1250 hektarów lasu w nadleśnictwie Woziwoda ; na północ od Tucholi. Spaliła się przy tem leśniczówka Barłogi, a rodzina leśniczego zaledwie uszła z życiem, spędzając kilkanaście godzin zanurzona w rzeczce wśród duszącego dymu… Jakiż to temat do powieści sensacyjnej!
Wskutek pożarów wyginęły też bartne sosny. Liczono ich w obwodzie świeckim do 20 tysięcy. Bartnictwo dawało większe dochody jak wyrąb drzewa. Okazy drzew starych są dziś rzadkością. Daremnie, z przewodnikiem Orłowicza w ręku, szukałem w nadleśnictwie Sarniagóra tzw. królewskiei sosny, najokazalszej sosny w Borach Tucholskich, która miała 3,7 in. średnicy i 34 m. wysokości. W przewodniku
ona figuruje, chociaż od pięciu lat jej niema. Sosna była na poły uschnięta. Chłopcy, pasący bydło w pobliżu, rozpalili ognisko i… sosna królewska stała się pastwą płomieni.
Ludność zasiedziała, tzw. Lasacy, bardzo boleją nad stratą drzew i wyniszczeniem lasów. Właścicielka jedynego pensjonatu polskiego w Tleniu, panna Kuzimska, z łzami w oczach nam opowiadała, iż ścięto
stare dęby na zatokach, gdzie dla spiętrzenia wód dla nowej elektrowni w Żurze całe przestrzenia teraz ogołacają. Grupa starych Borowiaków, trudniących się ,plisowaniem „
czyli zwózką drzewa, z którymi zetknąłem się w pobliskiem Osin, skarżyła się żałośnie.
—
Sobiny —całe wycięte… Błędno —jedna pustynia. Sarniagóra —
pożal się Boże! Wszystko poszło na konto sówki- chojnówki…
Zapytujemy o sokoły nad jeziorem Osieckiem (Miedźno)^
—
Niema, paniczku! Ptaki też gdzieś od nas odleciały…
Niema też już Piekła. 'Hulaj, duszo… Idąc uroczą doliną Czarnej Wody do leśniczówki Stara Rzeka (6 km. na północ od Tlenia), zboczami porosłemi liściastemi drzewami, ciekawie dopytujemy o osadę Piekło. Z chałupki na pół rozwalonej, wychodzi trwożna dziewczyna. W lesie jeden drugiemu nie ufa. Czy to tu Piekło? – Nie, piekiełko, odpowiada Lasanka. —
W Piekle mieszkał dawniej drwal-pijaczyna, imieniem Czart, urządzający swej biednej
żonie nieraz małżeńskie piekło… Pewnego razu Czart, wracając z jarmarku w Tucholi,
wskrabnął się cichaczem na wóz któregoś gbura (gospodarza), który się strasznie przeraził, ujrzawszy w słomie na wozie kudłatego ,,zbója” . Coś ty za jeden? —,,Czart z Piekła!” –
Usłyszawszy to, biedny gbur przeżegnał się i zaciął konie tak ostro, że nieproszony gość spadł z woza.
Piekieł na Pomorzu mamy kilka. ,,Najpiękniejsze” Piekło leży nad Brdą, w nadleśnictwie Świt, tam gdzie Brda ubrdana czyni wyłom przez progi kamienne. O Piekiełku pod Wejherowem wspominałem przed rokiem, opisując Szwajcarję Kaszubską. Sławne też jest Piekło (po niemiecku Pikel) w klinie między Wisłą a Nogatem, tam gdzie się schodzi granica Polski, Niemiec i Gdańska.
Piekło pod Tleniem niebawem zniknie bez śladu, będzie zalane wraz z okolicą. O-caleje jedynie Raj, uroczysko na przeciwnym brzegu, koło Błędna. Z Piekła do Raju 'droga daleka, lecz kiedy z wysokich
brzegów przez gąszcz dwustuletnich buków i świerków spojrzysz na płynącą w dole rzekę, zapomnisz, wędrowcze, o trudzie.
Okolica Śliwic jest bardzo biedna. Przedwojną z parafji śliwickiej co rok 1500 osób wyjeżdżało ,,na Saksy”. Dopiero ks. Sychowski (później w Byszewie p. Korono-wem) stworzył przemysł domowy. Fabrykę cygar zjadł… monopol. Wyplataniem krzeseł z wikliny i wyrabianiem grabi itp. trudni się pareset rodzin.
Elektryfikacja Pomorza postępuje. Całetereny się wywłaszcza (za marny młyn, ktoś
zażądał 2 miljony złotych odszkodowania) i podnosi na nich wodę. Wszystko dla ~Żuru.
Kiedy już zeszliśmy na tory elektro-wodne, wypada coś więcej napisać o wielkiem dziele, które się tu’dokonuje. W Osiu n. p. od kilku tygodni zaprowadza elektryczność znany fachowiec Łraż. Brukarzewicz z Bydgoszczy. Dzięki jego uprzejmości (ma samochód!) zobaczyliśmy nietylko piękną okolicę, ale i roboty w Żurze, gdzie pracuje jakaś duńska firma z olbrzymiem bagrem, kolejkami i całą maszynerją. Górzysty,
rwący potok, jakim jest Czarna Woda w tych stronach, ma być ujarzmiony. Tak samo jego dopływy, Prusyna w Tleniu koło młyna Laskowskiego i kurhauzu Schauera, i Ryszka przy Żydziejgćrce za Wierzchami. Zakręty tych strug i rzeczek nazywa lud po swojemu ,,zatokami”. Nazwa ,,Żydziagórka” jest nowszej daty, na mapach jej nigdzie nie znajdziecie. Ludzie, budujący jakiś wał czy tamę wodną,
objaśnili mnie, że tutaj się… żyd powiesił. Podobno ze zmartwienia, że go Borcwiacy zbojkotowali. Za czasów zaborczych w Osiu było 27 kupców-żydów, dziś niema ani jednego! Bojkot powstał na tle politycznemu Żydzi podczas wyborów do parlamentu agitacją jawną i glo-ami swemi pomogli znienawidzonemu landratowi Dalemowi ze Świecia, który Polaków wywłaszczał, do wyeięstwą. Rozchodziło się wówczas o kilkadziesiąt głosów, a byłby przeszedł kandydat polski, Sas-Jaworski, ł Rodaku, pragniesz poznać trwardą i nieugiętą duszę Lasaków i Borowiaków, zrób
wycieczkę do Tlenia.
Stanisław Nowakowski. Dzb 30 lipiec 1929